Tanie wakacje nad morzem w Polsce

wczasy, wakacje, urlop

Kaszubski artyzm

23 May 2012r.

KROSNA Ramy pociemniałego drewna do połysku wygładzone dłońmi kilku pokoleń. Ryba--zapadka, pyskiem przytrzymująca zęby na kole u zakończenia „buli", na którą nakłada się osnowę. Ramy nicielnicowe, „huwelty", przez które przewleka się nici prowadząc je między drutami grzebienia „płochy" i mocując na przedni przewal. To krosna. Stare i piękne, które utkały już wiele metrów płótna. Takie, przy których pracowały prababka, babka, matka, o których najczęściej już nie pamięta córka i wnuczka. Krosna ukrywane przed okupantem w latach ostatniej wojny, kiedy nie wolno było tkać i nadal trzymane w stodole lub na strychu po wojnie, w latach pięćdziesiątych, kiedy prywatne wiejskie rękodzieło wzbudzało podejrzenia. To krosna, które rzadko już dziś spotkać można w kaszubskich checzach. W nielicznych tylko domach znowu pracują, tkając barwne „dy- Stare ! piękne.,.wany kaszubskie" — szmacia- 231 ki (patrz TKACTWO). Ale może jeszcze przyjdzie ich pora, bo ludowe tkaniny są w coraz większej cenie. KROSNIĘTA patrz MITOLOGIA KASZUBSKA KRÓLEWIANKA patrz ZAPADŁY ZAMK KRÓLOWIE KASZUBSCY Taki to już zwyczaj na Kaszubach, że popularne, bardziej aktywne jednostki, szczególnie działaczy ludowych, zwie się „królami kaszubskimi". Miano to wyraża uznanie, choć czasem ma ono i nutkę z lekka żartobliwą. Tak nazywano Antoniego A-brahama (patrz pod A) i Wicka Rogalę (patrz pod R), i niejednego jeszcze, a dziś. między innymi nazywa się Teodora Przeworskiego z Leśna i Karola Krefta z Lnisk. Karol Kreft to ciekawy człowiek. Mieszka nad jednym z zakoli Raduni, w Lniskach koło Żukowa, samotnie, we własnoręcznie zbudowanej chatce. Uprawia kawałek ziemi. Nieczęsto opuszcza swoje prymitywne gospodarstwo, a dostać się do niego niełatwo. Od drogi, od świata odgradza go bowiem rzeka, przez którą tylko on może swą łódką przewieźć — o ile zechce. Że zaś za gośćmi specjalnie nie tęskni, świadczy proste urządzenie do kontaktu z listonoszem: linka przeciągnięta nad rzeką i koszyk na pocztę. Tak Jjll 232 żyje współczesny pustelnik kaszubski, który ma tytuł magistra praw, uzyskany na Uniwersytecie Warszawskim, zna siedem języków, piastował już w życiu szereg stanowisk w administracji terenowej na Pomorzu, żywo interesował się zawsze i nadal interesuje sprawami Kaszub. Dlaczego człowiek tego pokroju mieszka samotnie i w prymitywie, dlaczego stworzył sobie tę pustelnię? Żeby zrozumieć, trzeba by wiele wiedzieć o jego życiu. 0 tym, jak na uniwersytecie, w korporacji „Cassubia", wołał o równouprawnienie Kaszub w życiu politycznym 1 kulturalnym kraju. Jak zabiegał o udział przynajmniej jednego Kaszuby w obchodach dziesiątej rocznicy przyłączenia Pomorza do Macierzy w roku 3929, w Warszawie. Jak o te same sprawy gardłował zaciekle już jako radca wojewody pomorskiego w Toruniu, tuż przed wojną, przez co rychło utracił posadę. Jak uciekł z niewoli niemieckiej we Wrześniu, jak u-niknął wyznaczonego mu przez hitlerowców losu, ukrywając się w czasie okupacji w Warszawie (jego brat zginął jako podchorąży w powstaniu). Te i inne dramatyczne, a-negdotyczne i poetyckie wydarzenia życiorysu Karola Krefta znaleźć można w znakomitym reportażu Barbary W. Olszewskiej z „Polityki". „Takim się mirem Kreft w okolicy cieszył, że jak się polska władza po wyzwoleniu zaczęła na Kaszubach tworzyć, pierwszym starostą powiatu pomorskiego z siedzibą w Kartuzach został. »Karolem Sprawiedłiwym« go zwali, bo czuwał nad tym, żeby paczki UNRRA otrzymali najbardziej potrzebujący. Niepomny na dostojeństwo swego u-rzędu sam po nie jeździł do »Społem« w Gdańsku, sam też dzień i noc stróżował w . starostwie, gdzie kazał magazyn dla nich zrobić, żeby ludzie nie rozkradli... ...Długo się jednak na starościńskim stołku nie ostał — znów przez tę swoją zaciekłą kaszubskość. Mało mu było polskiej władzy na tych ziemiach, chciał władzy absolutnej dla Kaszubów. Żeby i w szkołach, i w urzędach, w mowie i piśmie tylko kaszubskiego używano. (...) Ale tak, jak przed wojną do jego »Cassubii« garnęli się ludzie, tak teraz coraz to mniej znajdował posłuchu..." Więc po kilkakrotnych próbach wycofał się Karol Kreft z życia publicznego. Siedzi w swojej samotni, rozmyśla, pisze, tworzy sobie swój własny świat. To właśnie jego osoba stała się w latach pięćdziesiątych przyczyną dość zasadniczego nieporozumienia. Ni mniej, ni więcej bowiem tylko jeden z działaczy terenowych powiatu kartuskiego, nie-Kaszuba, najpoważniej w świecie posądził Kaszubów o zakusy... monarchistyczne. Przecież słyszał, że o Karolu Krefcie mówili jako o... „kaszubskim królu"! Biorąc pod uwagę fakt, że nie tylko o nim, z obsadzeniem ewentualnego tronu byłaby prawdziwa bieda. Chyba że na tronie zasiadłby — prawdziwy król kaszubski spod Lęborka. Legenda mówi bowiem, że w okolicy tego miasta jest góra, a w górze szczelina, która wiedzie do zamku kaszubskiego króla. Ongi rada miasta Lęborka posłała właśnie do niego dwu skazanych na śmierć, obiecując im, że jeśli się dowiedzą, kiedy król wróci na ziemię kaszubską, zostanie im darowane życie i wolność. Skazańcy zeszli więc w czeluść i rzeczywiście dotarli do zamku. Siedział tam, na srebrnym tronie, stary król kaszubski, dzierżąc w dłoni złote berło. Wiedział, nie pytając, co ich sprowadza. Rzekł: „Powiedzcie rajcom lęborskim, że wyjdę z góry, gdy lutość ludzka popuści". Od audiencji tej minęły już jednak ponad trzy wieki i bodaj nadal nie zanosi się na to, byśmy mieli rychło starego króla oglądać. tik

ocena 4.7/5 (na podstawie 3 ocen)

Polska mapa online całkowicie za darmo.
kaszuby, morze, wybrzeże